1598016626955

Cześć, wróciłam!

Jak dla mnie samej brzmi to dość nieprawdopodobnie. Palce aż dziwnie chodzą po klawiaturze. Gubią litery, tak jak momentami gubią się moje myśli, co mogłabym Wam powiedzieć. Nie było mnie tu prawie pół roku i mogę śmiało powiedzieć, że mnie samą osobiście to szokuje. Nie wiem, kiedy te sześć miesięcy mojego życia zleciało, ale z pewnością jest to coś, co uciekło i nie wróci.

Zaatakował mnie brak weny, mimo że posiadałam zdjęcia do publikacji. Później znienacka, to co mogłam opublikować, to już nieco nie zgrywało się z porami roku. A tak przy okazji wiosny odwiedziła nas korona i oh well, ludzi zamknęła w domach, niczym w złotych klatkach. I tak spadał mój poziom zaangażowania w blogowanie, bo zaczynał się powoli sezon na sianie i dołków pod kwiaty kopanie. I tak mnie Krzaki pochłonęły, że w wolnych chwilach nie zdjęć cykanie chodziło mi po głowie, a zwyczajnie odpoczywanie.


1598016526646

1598186785853


Później już tylko w grę wchodziło pielenie i kwiatów pielęgnowanie. Bukiet gonił bukiet. Dostawa dostawę. Ślub kolejny ślub, aż tak do naszego, gdy człowiek się w pewnej chwili już temu najważniejszemu dniu poświęcił, nocy nie zarywał, ale na szybko jedynie kanapki przegryzał. Później zabawa do rana i kolejnego rana i rana. Z oglądaniem gwiazd, ogniskami i piosenkami brzdąkanymi odważnie na gitarze.

Aż się człowiek z najlepszego snu wybudził i pracy wrócił.

Już ze zwolnionymi obrotami, mimo że natura klasycznie na ludzkie urlopy nie patrzy. Goni, by cykl zamknąć i ruszyć z kolejnym. I tak mnie własnie obudziła do działania. Bo pomyślałam, że tyle lat blogowania, a nigdy zdjęć z belami nie miałam. I jak tyłka nie ruszę, to zaraz będzie po zabawie. To się zabrałam do działań. Ubrałam, pomalowałam i już wychodzić na złotą godzinę miałam – to spadł deszcz. Ale, człowiek uparty, gdy wie, że coś zaraz zniknie, to się łatwo nie poddaje. Kolejnego dnia rytuał powtórzony. Ubieranie, na twarzy malowanki, na działkę po kwiaty i to cudowne słońce za ogromnymi chmurami się schowało. Ale nie odpuszczamy, na planowane miejsce ruszamy, a tam się okazuje – bele zebrane. I niby trochę przerąbane, w końcu w głowie kadry już same się stworzyły, a tu nie dość, że słońca brak, to i siana.


1598016392516

1598016463123

1598016592598


Ale takie przygotowanie, takie zmobilizowanie do działania, że no nie mogliśmy sobie odpuścić, tylko udaliśmy się w dalsze poszukiwania. Pola w okolicach działki nas poratowały. W międzyczasie słońce zza wielkich chmur wyjrzało i dało nam dosłownie 15 minut na momentów chwytanie. Tak niewiele czasu jak na powrót do blogowania, gdy człowiek jakiś taki skamieniały, taki zdezorientowany, jak stać, gdzie patrzeć, co robić. Ale nie od dziś jestem świadoma, że z mężem po prostu tworzymy w naszym odczuciu duet doskonały, co się nie poddaje, a bierze co los daje i materiał stworzyliśmy co Wam dziś go już tak oficjalnie pokazuję.

I tak, gdy niektórzy z końcem lata w sen zimowy zapadają, ja się z Wami dzielę na prędko sześciomiesięcznymi historiami i komunikuję, wracam nim zmrozi mi znów fantazję i motywację. Do tego czasu pomęczę Was moimi zdjęciami i mądrościami 😀


sukienka H&M | sandałki Renee | kapelusz Roboty ręczne | kolczyki Lilou | kwiaty Krzaki i badyle


1598016282653

Comments

comments

Dodaj komentarz