Processed with VSCO with a9 preset

Kilka słów o tolerancji.

Dużo się o niej mówi. Uczula innych, zachęca do zmiany postawy, do zmiany myślenia, nastawienia i tu mam wrażenie wszystko się zaczyna.

Temat tolerancji zaczął intensywniej krążyć mi po głowie, a wraz z nim wiele różnych przemyśleń, gdy zaczęłam czuć niechęć do Instagrama. Ostatnio pisałam Wam, że każdy mój powrót na tę platformę wiąże się ze słomianym zapałem. Gasnę momentalnie, gdy tam zaglądam. Przyznaję, szukam przyczyny i ciągle znajduję nowe powody dlaczego tak się dzieje. Jednym z nich okazuje się być brak tolerancji. 


Processed with VSCO with a9 preset

Processed with VSCO with a9 preset

Processed with VSCO with a9 preset


Lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy tolerancyjni. Lubimy nawet głośno i publicznie mówić o sobie, że jesteśmy tolerancyjni. Tolerancyjni w stosunku co do wiary, co do kolory skóry, co do orientacji seksualnej. Jesteśmy tak bardzo tolerancyjni w tych zdaje się ważnych, globalnych kwestiach, że wykładamy się na tych codziennych sytuacjach. Takie mam przynajmniej wrażenie. Takie sytuacje ostatnio zauważyłam, nie tylko u siebie, ale i u innych. Ta cała nasza tolerancyjność, którą tak lubimy się chwalić, jakby tu powiedzieć – gaśnie. I trzeba w tym momencie zapytać siebie samych, czy wierzymy w to, że naprawdę jesteśmy tolerancyjni? Serio, zadajcie sobie to pytanie, czy na 100% jesteście tolerancyjni. Bo ja, bez wielkiej dumy przyznaję, że w pełni nie jestem.

Wychodzę z założenia, że nasza tolerancja nie jest oznajmiana tylko w sposób, w jaki wypowiadamy się o różnych sytuacjach, ludziach, podejściu do życia czy na jakikolwiek inny temat, ale przekłada się również na myślenie, które – przy zdrowym rozsądku zachowujemy dla siebie. Tak, aby nie urazić innych, tak aby do końca nie ukazać swojego braku tolerancji na dany temat, bo przecież nas tak bardzo uwiera, że musimy szepną choć słówko, które okazuje się być uszczypliwością. Dlatego takie słówka staram się zachowywać dla siebie, z pewnością personalnie nie mówię o czymś publicznie, gdyż wychodzę z założenie, że Internet temu nie służy, a dany problem wolę poruszać bezosobowo. Oczywiście, są tematy, które korcą, które zostawiam na rozmowy z bliskimi. Kończy się to na wartościowych rozmowach, które raz zachowują spójność zdań, innym razem na poznaniu spojrzenia osoby z innej strony na daną sytuację.


Processed with VSCO with a9 preset

Processed with VSCO with a9 preset

Processed with VSCO with a9 preset


Rozumiem, że jesteśmy tylko ludźmi. Rozumiem, że możemy mieć odmienne zdanie. Rozumiem wolność słowa i myśli. Ale nie rozumiem nadużywania tego obszaru, szczególnie w przypadku wolności słowa, będącego argumentem na całe zło płynące z ludzkich dusz. No i jakby nie spojrzeć na całą sytuację – już kipi ze mnie brak tolerancji. Brak tolerancji na takie zachowanie. A jest ich znacznie więcej. Znacznie więcej codziennych sytuacji, które ciężko teraz przytoczyć, bo na co dzień się o nich nie myśli. Na co dzień w głowie huczą nam głównie polityczno-społeczne aspekty, które w moim odczuciu są tak naprawdę szczytem góry tolerancyjnej, na którą poniżej składają się te wszelkie codzienne sytuacje.

Dlatego warto pomyśleć jak to jest z tą naszą tolerancją? Ile raz w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca czujecie w głowie jak bardzo się z czymś nie zgadzacie, jak bardzo coś Was drażni i jak bardzo chcielibyście przełożyć swoją rację nad czyjąś zamiast przyjąć do siebie, że ktoś może być po prostu inny. Może mieć inne zdanie, zachowanie, rozumowanie. Pomyślcie, jak często swoją tolerancję przekreślacie jednym słowem – słowem „ale”. Jak często wypowiadacie:

„Nie no, ja to jestem naprawdę bardzo tolerancyjna/tolerancyjna, ale…”

Ale co? Albo jesteśmy, albo nie jesteśmy. Bo to jedno „ale” oczywiście, nie twierdzi że brak nam tolerancji na poszczególnych obszarach, ale też pokazuje, że brak nam tolerancji na każdej płaszczyźnie, a przecież tak bardzo lubimy mówić, jacy my jesteśmy tolerancyjni na maksa. Bo mam wrażenie, że żyjemy też w takich czasach, kiedy bycie tolerancyjnym staje się niemalże wyznacznikiem fajności. Że modnie jest być tolerancyjnym, „bo takie teraz mamy szalone czasy”. Ja powiem jedno, modnie jest być sobą i niczego nie udawać. To jest sztuka. Jednym przychodzi z łatwością, innym z czasem. Wyrabia się też wtedy tolerancję i inne wartości. Ale warto naprawdę wierzyć w te wartości, niż tylko o nich mówić. I zastanowić się, jakim człowiekiem naprawdę jestem.


sukienka NA-KD | koszyk Zara | buty Answear

bukiet Krzaki i badyle


Processed with VSCO with a9 preset

Processed with VSCO with a9 preset

Comments

comments

Dodaj komentarz