Processed with VSCO with a10 preset

O indywidualności w naszych czasach.

Studia. Koniec pierwszego roku. Od luźnego pomysłu do realizacji. Cholera, gdyby wszystko tak szybko i łatwo w życiu przychodziło. Założyłyśmy z Polą bloga. Kompletnie nie mając wizji, jak on będzie ostatecznie wyglądał. Podejście było „jak pozostałe”. Tu trochę o lakierach do paznokci, bo nieustannie o nich gadałyśmy, tu o fryzurach, stylówkach i nieco inspiracji. I takie były pierwsze wpisy. Blogosfera kiełkowała. Maffashion miała zaledwie 40 tysięcy polubień na Facebook’u. Ja byłam w niej niemalże zakochana, bo nie wierzyłam, że można tak odlotowo wyglądać. BYŁA INNA. Odstawała od reszty. Nie powiem blogerek, bo tych nie było wtedy tak wiele, choć i na tle tych co były, wyróżniała się na maksa. Wyróżniała się też na tle ludzi codziennie spotykanych na ulicach. Była kolorowa, była nietypowa, zachwycała. Szczególnie, że zdjęcia miała również ciekawe. Ta jej odmienność mnie do niej przyciągnęła, a pamiętam, że podpatrzyłam ją u koleżanki na monitorze podczas zajęć z modelowania.


Processed with VSCO with a10 preset


To były czasy, kiedy blogi dopiero się rozwijały, o Instagramie nikt nie słyszał, rządził Facebook. To kluczowa informacja. Bo w tamtych czasach, czyli na przestrzeni chyba już z 7 lat, działalność w sieci była czymś nowym. Jedni się z tego wyśmiewali. Inni o tym marzyli, ale nic nie robili. Inni jeszcze próbowali swoich sił – czyli chociażby ja. To były czasy, gdy świetne zdjęcia spotykało się jedynie w magazynach, a zdjęcia ludzi – nie blogerów, takie typowe z ulicy, były nie ukrywajmy – do prywatnego albumu. I tym Maffashion podbijała świat. Wizją na siebie. Na całokształt. Na niecodzienne stylizacje. Na mocno modowe i ciekawe – jak na tamte czasy – kadry. Wtedy też doszłam do wniosku, że chcę być jak ona. Wiele nas różniło. I jak widzicie to akurat się nie zmieniło do dziś.

To były czasy, kiedy z Polą szukałyśmy jeszcze swojego stylu. Dziś mogę powiedzieć, że każda z nas go znalazła. Swojego stylu nie tylko jeśli chodzi o wygląd, ale też i o sposób bycia. Bo ja, choć pragnę inspirować ludzi, nigdy nie miałam sztucznego parcia na szkło. Nie ciągnęło mnie do bycia celebrytką, do wielkiej sławy i dzielenia się wszystkim ze wszystkimi. Bardzo możliwe, że to zadecydowało o miejscu, w którym jestem. Nie żałuję tego.


Processed with VSCO with a10 preset


W ciągu tych wielu lat miałam wiele różnych przemyśleń. Szczególnie dotyczących indywidualności, bo ten temat uderza mnie szczególnie. Od kiedy zaczynałam prowadzić bloga wiele się w tej sferze zmieniło. Instagram zaczął podbijać świat. Każdy nagle mógł stać się blogerką bez większego wkładu, jak strona i regularne jej prowadzenie. Dziś wiele osób na Instagramie mówi, że nie miałaby czasu na takie działania i nie mają w ogóle własnej strony. To mnie wcale nie dziwi, gdyż z reguły są to osoby, które swoje działania w sieci rozpoczęły na Instagramie i często na tym tylko się kończy, a blog, co by nie było, jeśli komuś zależy na dobrej jakości, wymaga poświęcenia dłuższej chwili na przygotowanie przyjemnych treści. I choć Instagram ma mnóstwo swoich plusów, jak chociażby możliwość poznawania nowych osób, to minusem jest fakt, że spory procent treści jest tam kopią czegoś. Nie twierdzę, że wszystkie, ale w każdej kategorii, w każdym kraju, znajduje się mnóstwo podobizn. To jest ta ciemna strona tej aplikacji. Twórcy, którzy tworzą kadry na wzór twórców, którzy je wprowadzili w obieg. Drugą ciemną stroną potrafi być nijakość. I to powoduje, że jestem w miejscu, w którym jestem. Bo jak osioł uparłam się, że będę tworzyć coś wedle swej indywidualnej idei. Że zależy mi na wartościach. Że zależy mi na jakości. Że zależy mi na kreatywności, a czasem inności. Aby te treści nie były 1:1 czyjąś kopią, gdzie kadr i kolory są tak mylące, że zaczynam się zastanawiać, do kogo naprawdę należy to zdjęcie. Przez tę masę czasem jednakowych treści słowo „indywidualizm” nabrało dla mnie nowego, mocnego znaczenia. I kiedy era Instagrama opanowała świat, doceniam jeszcze bardziej osoby, które są zwyczajnie sobą, z własną wizją na życie i twórczość. Wierzę, że bez względu na przeciwności losu nie zatrzymacie się, a będziecie pędzić jak strzała do przodu.


futrzak H&M | golf i spodnie b.sic stories | torebka i buty Zara | zegarek Daniel Wellington | pierścionki Pandora


Processed with VSCO with a10 preset

Comments

comments

Dodaj komentarz