Processed with VSCO with c5 preset

Trend sezonu: wężowa skóra.

Trendy – przychodzą, odchodzą. Zmieniają się jak w kalejdoskopie. Zachwycają, zadziwiają, szokują, odpychają. Pełna gama wrażeń. Mnogość i różnorodność pozwala zawsze wybrać coś dla siebie. Powtarzam – POZWALA WYBRAĆ COŚ DLA SIEBIE, z naciskiem na „pozwala” i z równie dużym naciskiem na „coś”.

Obserwując modowy świat na Instagramie, jestem w stanie stwierdzić, że osób, które prezentują najnowsze trendy od stóp po czubek głowy jest mnóstwo i świetnie im to wychodzi. Trendsetterzy świetnie czują rytm i ciągle za nim nadążają, a często nawet wychodzą przed szereg – takie też jest ich zadanie (z założenia).  Z założenia etykiety, która została im przypięta. Ale, porównując liczby, czyli wielkość grupy znawców modowych, czujących trendy każdą częścią swojej komórki ciała z całą resztą populacji kuli ziemskiej, zauważamy, że stanowią oni mały procent. Bo ten ogromny tworzą osoby, których moda przez duże M, dużo O, duże D i duże A albo nie rajcuje, albo nie dotyczy. W tym większym procencie populacji, mamy osoby zakręcone na punkcie bardziej ładnego wyglądu i zakupów niż mody, jako mody, czyli śledzenia na bieżąco trendów, znajomości historii i posiada wiedzy o kolekcjach, jak i projektantach. Do tego mamy ludzi, którzy chcą wyglądać atrakcyjniej dzięki ubiorowi, ale zdają sobie sprawę z tego, że trendy wprowadzają ich w zakłopotanie i potrzebują konkretnej osoby, która ich wesprze zarówno w przejrzeniu szafy, jak i dokonaniu właściwych zakupów, czyli kogoś, kto wskaże właściwą drogę i pomoże odnaleźć własny styl. Ludzi, którym ubrania są potrzebne po prostu do ubrania się, wyjścia z domu i życia, gdyż jedyne na czym im zależy, to na komforcie oraz ludzi, którzy mają większe życiowe zmartwienia, niż to, czy nałożą dziś szary sweter, kamelowy a może kobaltowy, który określą niebieskim, bo tak naprawdę, jak już wcześniej wspomniałam, ubiór to ostatnie czym się przejmują. I to jest uproszczony schemat, gdyż przypuszczam, że różnych grup ludzi jest jeszcze więcej i zakładam również opcję, gdzie nie ma sztywno utartych granic pomiędzy grupami i w zależności od sytuacji, podejście do mody jest zmienne.


Processed with VSCO with c5 preset


Hu! Długi ten wstęp, ale takiego dziś potrzebowałam. 

Do której grupy ludzi ja należę? Oczywiście do tych, które uwielbiają zaszaleć z modą, ale nie będę ukrywać, nie mają jej w najmniejszym paluszku. Orientuję się w trendach, ale nie potrzebuję, aby każdy z nich pojawiał się w mojej garderobie. Znam projektantów, ale nie śledzę bacznie ich historii i każdej kolekcji. Lubię za to zaopatrywać się w ubrania, które spędzą ze mną kilka sezonów oraz pewne perełki, które czasem potrafią tak mnie porwać, a bardziej moje serce, a rozum otumanić, że ostatecznie trafiają do mojej garderoby. Często zdarza się tak, że te moje miłości modowe okazują się służyć przez lata, bo choć może nie są numerem jeden wśród trendów, to jednak pojawiają się regularnie na wybiegach. Najlepszym przykładem są chociażby moje brokatowe botki, które kupiłam 3-4 lata temu z myślą: „Niech zaszaleję, moja strata, najwyżej będę nosić niemodne buty.”, a one – jak się okazuje, z każdym kolejnym zimowym sezonem, są na topie.


Processed with VSCO with c5 preset


Ale do czego dążę? 

Motywy zwierzęce w tym roku wiodą prym. Od kiedy bardziej interesuję tym, co w modowej trawie piszczy, nie widziałam tak zwierzęcego sezonu. Gównie dlatego, że poza panterką czy zebrą, bardzo intensywnie został narzucony trend na wężową skórę. Sama dziwię się sobie, ale oszalałam na jego punkcie. Nie wiem, czy jestem już zahipnotyzowana tym wzorem, czy to prawdziwe uwielbienie, ale gdzie nie spojrzę i zobaczę skórę węża, oczy mam jak pięciozłotówki (choć na widok prawdziwego węża już bym takiej reakcji nie miała). Podoba mi wizja, że można wystylizować ten wzór tak by tworzył cały oszałamiający zestaw, ale i ubrać go w postaci jednego elementu i zrobić wrażenie. W obu przypadkach wyjdzie się modnie i szalenie stylowo. Co więcej – można nadać mu różnego charakteru – bardziej drapieżnego, bardziej eleganckiego, bardziej boho, wszystko zależy od naszej wyobraźni i upodobania, bo możliwości jest szalenie dużo. Skóra węża pokryła koszule, spódnice, spodnie, sukienki, płaszcze, buty czy torebki, a nawet drobne biżuteryjne dodatki, a co więcej można ten motyw zakupić w szerokiej gamie kolorystycznej – czy to w ciepłych beżach, szarościach, czerni, a nawet i czerwieni. W głowie mam pomysł na połączenie sukienki (lub zestawu koszula i spódnica) w delikatnych beżach z płaszczem o prostym kroju imitującym skórę w odcieniach czerni i czerwieni. Ach! Ależ to by było widowiskowe zestawienie.


Processed with VSCO with c5 preset


A moje? 

Moje jest w 100% moje. Bo o to chodzi w trendach, by wybierać z nich to, co nam się najbardziej podoba i wprowadzać to do naszego stylu. Jako że mamy jesień, to prezentuję połączenie sukienki ze swetrowymi wariacjami. Są warstwy, by urozmaicić całość. Oczywiście, na aktualną pogodę warto byłoby zarzucić jeszcze płaszcz (czarny/szary/beżowy/dla odważnych czerwony lub kobaltowy). Mamy złote dodatki, kocie oczy w panterkę i nerkę, czyli hit sezonów. Tym, którym wężowa skóra w postaci ubrania to za wiele, mogą postawić na zestaw o monochromatycznej kolorystyce, a akcent w postaci wężowej skóry wprowadzić za pomocą akcesoriów. Kozaki dopełniają całość. Kończą się znacznie wyżej niż sięga długość spódnicy, dzięki temu proporcje sylwetki są zachowane. I tak prezentuje się mój kolejny zestaw. Osadzony w trendach, ale bez przesadnego przesytu. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu 🙂


narzutka Mango | szary sweter NA-KD | sukienka b.sic stories | kozaki Stradivarius | okulary NA-KD | nerka Paulina Schaedel | zegarek Akerfalk 


Processed with VSCO with c5 preset

Comments

comments

Dodaj komentarz