Processed with VSCO with j6 preset

Droga Mleczna

Nawet nie wiem, od czego zacząć. Od tego, jak zostałam Włóczykijem, Drogą Mleczną, czy o tym, że nigdy nie polecę w kosmos?

Historia przecież musi się kleić, także zacznę od błahych rzeczy kończąc na konkretach.

Jak zostałam Włóczykijem?

Wiecie, że lubię kapelusze. Z pewnością to wiecie, bo mnie w nich widujecie. Ale teraz, zajdźcie w głowę bądź niekończące się archiwa mojego bloga i znajdźcie stylizację z kapeluszem w roli głównej. JESIENNĄ STYLIZACJĘ. Czuję, jak Wam głowa paruje od myślenia, a scroll powoli odmawia posłuszeństwa, bo nie jesteście w stanie znaleźć takowej. Nic dziwnego – po prostu takiej nie ma. Są tylko letnie i letnie, i… czapki. Okej. Znajdziecie jeszcze jedną sesję – sprzed X lat, kiedy byłam młoda, piękna i niepomarszczona i w której występuję w różnorakich  kapeluszach. A to wszystko dlatego, że ponownie X lat temu, kiedy byłam młoda, piękna i niepomarszczona, zgodziłam się z Polą wziąć udział w stylizowanej przez nas sesji zdjęciowej i wystąpiłyśmy w roli żywych manekinów, na potrzeby stworzenia lookbook’a pewnego sklepu z nakryciami głowy. Sklepu już nie ma, ale dowody na to, że w takich kapeluszach się pojawiłam – istnieją. Jednakże, tegoż pięknego wyjątku nie uznaję, gdyż poza godzinami spędzonymi na sesji, nie miałam ani wcześniej ani później jesiennego kapelusza na głowie, aż do minionej środy.

I jak to się stało? Tak, że wszystkie – DOSŁOWNIE WSZYSTKIE, jak za sprawą jakiejś zmowy, jesienne kapelusze, które do tej pory mierzyłam, zwyczajnie wprowadzały mnie w zakłopotanie, gdy tylko patrzyłam w lustro. Przy okazji oglądałam się dookoła, czy nikt inny nie widział tej zbrodni jaką była porażka wizerunkowa. Ale, nieustannie marzyłam o tym jednym, jedynym, idealnym na jesień. I mam! Mówcie co chcecie, ale mi się podoba. Patrzę na siebie widniejącą na tych zdjęciach i nie mogę uwierzyć, że to ja. Co tu się dziwić – głowa nie przyzwyczajona do kapeluszy i odbicie w lutrze niecodzienne. Ale przeżywam euforię, porównywalną do tej, która towarzyszy nam, nawet dorosłym ludziom, przy otwieraniu jajka Kinder Niespodzianki. SERIO. I tak stałam się Kapelusznikiem. Jeśli mam być szczera? Czuję się, jakbym odnalazła brakujący pierwiastek mojej duszy. Teraz czuję, że mój charakter włóczykija jest spójny z wizerunkiem Włóczykija. Cały świat stoi przede mną otworem. I kiedyś w końcu cały ten świat zobaczę. A na razie – za dnia śmigam palcem po mapie, a nocą oczami śledzę gwiazdozbiory. Jeden kręci mi się nawet wokół głowy (od niedawna oczywiście) – Gwiazdozbiór Neonowej.


Processed with VSCO with j6 preset

Processed with VSCO with j6 preset

Processed with VSCO with j6 preset


Jak zostałam Drogą Mleczną? 

O tym, że uwielbiam gwiazdki również doskonale wiecie. Wiecie i dowody są namacalne oraz znacznie łatwiejsze w znalezieniu niż te w przypadku kapelusza. Na widok gwiazdek, w jakiś niepojęty dla mnie sposób, wariuję. Sukienka, kapelusz, bluza, biżuteria, nie ma znaczenia – pyk karta, przelewik, gotówka i do mojej szafy. Powiem Wam szczerze, że cudem jest to, że nie mam ani jednego tatuażu z motywem gwiazdki. Jeszcze! Bo – nigdy nie mów nigdy, o prawdziwości tego powiedzenia już się zdążyłam kiedyś przekonać. I tak, skoro miałam już kapelusz w gwiazdki, to abym Wam się tu pokazać wymyśliłam, że dobiorę sukienkę w gwiazdki. I kolczyki z gwiazdkami, jakby mi było ogólnie mało tych na kapeluszu i sukience. Dorzuciłam rajstopy w kropki, srebrne dodatki, płachtę na plecy i tak zostałam Drogą Mleczną. Mówcie co chcecie, ale zobaczyć Drogę Mleczną w październiku nie jest łatwo! A myślę, że to jedna z najpiękniejszych Dróg Mlecznych na Ziemi, jaką mogłabym tylko stworzyć. Ale, to lepiej pozostanie Waszej ocenie, bo mnie na obiektywizm w tym momencie nie stać. Stać mnie jedynie na ostatnie wyznanie w tym wpisie…


Processed with VSCO with j6 preset

Processed with VSCO with j6 preset

Processed with VSCO with j6 preset


Dlaczego nigdy nie polecę w kosmos? 

Uwielbiam nosić gwiazdki, uwielbiam podziwiać gwiazdki – te na niebie, zalewające całe sklepienie, ale nie chciałabym nigdy znaleźć się obok takiej jednej, co mnie tak zachwyca, gdy migocze na niebie. Świat składa się z takich elementów, które mnie zarówno fascynują – jak i przerażają. Jednym z nich, szalenie ogromnym, jest KOSMOS. Samo słowo budzi we mnie lęk, bo tak naprawdę patrząc w niebiosa nie dociera do mnie do końca jego wielkość. Jestem prostym człowiekiem, który trybi centymetry, metry czy kilometry, cale i mile. Ale ludzie kochani, lata świetlne? To brzmi jak totalna abstrakcja, a musi być prawdą, bo występuje nawet w encyklopediach. I to mnie przeraża. To, że życie tam niemalże stoi w miejscu, a na Ziemi z każdym dniem pogłębiają się zmarszczki. Przeraża mnie liczony tam czas i ten eliksir młodości, który budzi moje wyobrażenie o gładkiej skórze twarzy, jak pupcia niemowlęcia, w wieku 80 lat, gdyby tylko wsadzili mnie w odpowiednim momencie w kapsułę i GO. Przeraża mnie ten stan nieważkości, a przecież jestem tak przyzwyczajona do moich kolumnowych ud, które czasem z trudem podnoszę z łóżka, że ciężko jest mi sobie wyobrazić stan, kiedy z całych sił próbuję ściągnąć je na „ziemię” i mi to nie wychodzi. I zdecydowanie przeraża mnie opuszczenie wszystkiego, co mi znane, by ruszyć w nieznane. W końcu nie lecę na drugi koniec świata, gdzie przy ataku paniki mogłabym wymusić awaryjne międzylądowanie za koszt, który by mi nie pozwolił nawet na kawałek chleba po wylądowaniu na lotnisku, ale wciąż moje stopy miałyby namacalny kontakt z Matką Ziemią, a nozdrza wdychałyby zapachy Ziemi.

Wiecie, jestem odważna, ale nie aż tak bardzo…

Jest mi tu dobrze na Ziemi. Wiem, że gdybym miała lecieć w kosmos, musieliby poza moimi sukienkami i swetrami, spakować całą moją rodzinę i Asystenta na statek kosmiczny. Pewnie miałabym ich zaraz wszystkich dość przez fakt codziennej bliskości, dosłownej bliskości, ale czuję całym swoim sercem, że nie potrafiłabym ich „tam na dole” zostawić, a samej podziwiać kosmos i Ziemię z odległości, która nawet nie mieści mi się w głowie, nieustannie dopatrując się Białegostoku. Domyślam się, że wiele bym straciła zostając na Ziemi, a człowiek, który mocno przywiązuje się do miejsca nie rusza do przodu. Ależ cholera, czy przywiązanie do Ziemi, jest aż takie straszne? Przecież tu jest tyle do zobaczenia, że mam nadzieję, że starczy mi życia, by odwiedzić każdy zakątek, który pragnę, a lot w kosmos zostawię tym bardziej odważnym.


narzutka, sukienka Mango | botki Stradivarius | torebka Pimkie | kapelusz Femi Stories  | zegarek Akerfalk | kolczyki NA-KD z kodem neonowastrzalax15 możecie zakupić je o 15% taniej 🙂


Processed with VSCO with j6 preset

Processed with VSCO with j6 preset


Do stworzenia całego wpisu natchnęła mnie ta piosenka. Może poczujecie te same emocje co ja, dlatego zachęcam do odpalenia jej podczas oglądania zdjęć 🙂

Comments

comments

Dodaj komentarz