Processed with VSCO with j2 preset

Rzecz o kombinezonach.

Prawdopodobnie w szafie mam już tylko mniej marynarek, których ilość wynosi 2, a kombinezonów 4. Także, dziś będzie o kombinezonach. Bo te, jak się okazało, lubię nosić.

Do zeszłego roku liczba kombinezonów w mojej szafie wynosiła 1, także słuchajcie, jest bardzo duży postęp. Zeszłego lata osiągnęła cyfrę 2, a ostatnio wybiła rekordowa cyfra 4. Skok w górę aż o dwa oczka chyba musi o czymś świadczyć. Mianowicie – powoli zaczynam się z nimi zaprzyjaźniać. Wiecie, sukienek i tak nie wyprą z mojej szafy, to graniczy z cudem. Bo choć dalej należą do tych rzeczy, gdzie jedno ubranie robi niemalże cały look, to zapewne domyślacie się w czym sukienki wygrywają. Jeśli nie, proponuję wykonać doświadczenie i wyciągnąć wnioski. Dzień w kombinezonie i dzień w sukience. Wszystko będzie jasne 😉

Ale, trzeba przyznać, że kombinezony potrafią niemalże onieśmielać tak jak sukienki, ale i być fajną opcją na co dzień. A gama jeśli chodzi o style, jest tak szeroka, że każdy znajdzie coś dla siebie. Moją obawą zawsze było to, że będę wyglądać w nich grubo i nisko. Zawsze robiły na mnie wrażenie propozycje z szerszymi nogawkami. Prezentowały się zabójczo zjawiskowo i stylowo.

Po ostatnich zakupach zrozumiałam, że nie muszę mieć metra 80, by nosić kombinezony. Grunt to odpowiedni wybór.


Processed with VSCO with j2 preset

Processed with VSCO with j2 preset


Nie od dziś wiadomo, że lubię eksperymenty, szczególnie te związane z modą. Kiedyś byłam w stanie powiedzieć, że nie założę tego i tego. Nauczyłam się jednak, że warto sobie darować takie gadki, bo rzeczywistość i czas je weryfikuje. Dlatego chętniej teraz sięgam po ubrania, które są dla mnie totalną nowością, jak chociażby kombinezony.

Ten ze zdjęć jest szczególnym tego przykładem. Szeroka nogawka, a do tego sięgająca jedynie połowy łydki już jest spornym tematem, ale postanowiłam zaryzykować. Skoro dobrze czuję się w długości midi, w przypadku sukienek, dlaczego miałabym się czuć inaczej w kombinezonie z takimi nogawkami. I, co prawda, czułam się inaczej, ale również dobrze. Cieszę się dodatkowo, że kombinezon jest w modną kratę vichy, gdyż wpisuje się tym w trendy, a hiszpański dekolt jest pięknym rozwiązaniem na letnie dni.


Processed with VSCO with j2 preset

 


Przejdźmy do dodatków, gdyż one nadają charakter temu kombinezonowi, a ostatecznie wpływają na obiór całej stylizacji. Od torebki wszystko się zaczęło. Ona wpłynęła na to, że dodatki w tym zestawie będę w kolorach delikatnego brązu, czyli dość naturalne. Kolejne na celowniku były buty, które już miały pasować do kolorystyki. Te niemalże się zlewają z odcieniem mojej skóry, co jest w tym zestawieniu odpowiednie. Choć nie mają zbyt wielkiego obcasa, to dzięki nosom w szpic i kolorze idealnie tutaj pasują i nie zaburzają zbyt proporcji  mojej sylwetki. Zależało mi też na tym, aby działo się coś w okolicach dekoltu, by góra nie wydawała się zbyt pusta. Odrzuciłam opcje z naszyjnikami ze względu na hiszpański dekolt. Doszłam do wniosku, że świetnie sprawdzą się kolczyki z chłostami. Koniecznie w kolorze, który ożywi całość. Stąd też padło na delikatny fiolet. Przyznam, że zaskoczyły mnie swoją długością, nastawiałam się, że będą krótsze. Ale, ta długość jest wręcz świetnie wymierzona, a kolczyki dopełniają całość i są akcentem, który przyciąga uwagę 🙂


kombinezon Medicine | torebka Silvian Heach | buty Answear | kolczyki Parfois


Processed with VSCO with j2 preset

Comments

comments

Dodaj komentarz