Processed with VSCO with a10 preset

HOME: Moja sypialnia.

Pierwszy wpis wnętrzarski z mieszkania, w którym aktualnie przyszło mi mieszkać, czyli w pierwszej mojej przestrzeni bez rodziców za ścianą. To w sumie wielki moment i zastanawiam się, jak odbierzecie tego typu wpisy. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. Na wstępie od razu napiszę, że wpis ogólnie podsumowujący remont i zmiany, które zawszły jeszcze nastąpi, gdy się w większości wykończymy, bo z tym aktualnie jest u nas różnie. Gdy już zabieramy się za zakup blatów i oświetlenia, na horyzoncie pojawia się jakiś wyjazd i jak widzicie sami, są rzeczy ważne i ważniejsze 😀

Dziś pokrótce o naszej sypialni, o ogólnych założeniach i dekoracjach, jakie w niej sobie wyobrażałam, by stała się miejscem, w który, naprawdę chcę spędzać swoje poranki. A co sprawiło, że obecnie czuję się w niej jeszcze lepiej niż do niedawna? Odpowiedź zajdziecie poniżej 🙂


Processed with VSCO with a10 preset

Processed with VSCO with a10 preset

Processed with VSCO with a10 preset

Processed with VSCO with a10 preset


Po pierwsze: ważna rolę odegrały tutaj plakaty. W naszym mieszkaniu dominuje dużo naturalnych motywów, także nie mogło zabraknąć takiej propozycji. Gdy je zobaczyłam w sklepie Slow Deco, wiedziałam, że muszą trafić do mojego mieszkania. Początkowo jednak obstawiałam salon. Dlaczego salon? Ze względu na jego błękitną kolorystykę zgrywającą się z grafiką plakatów oraz tropikalną tapetę, która świetnie współgrałaby z taką tematyką plakatów. Dodatkowo pięknie zgrywałoby się to graficznie, ze względu na bardziej rysunkowy charakter obu wymienionych elementów. Jednakże, któregoś wieczoru mnie olśniło i doszłam do wniosku, że jak już te plakaty do nas dotrą, koniecznie muszą trafić do sypialni. Samo patrzenie na nie mnie uspokaja, co właśnie odpowiednio kojarzy się z przestrzenią, w jakiej się znalazły. Dodatkowo są delikatnym motywem nie przytłaczającym całego obrazu, także bez względu na to, jaką pościel nałożymy (choć jak i tak skłaniam się bardziej ku neutralnym lub florystycznym), i tak będą pasować. Chwilo jeden spoczął na sztaludze, drugi na krześle. Oba miały zawisnąć na ścianie nad łóżkiem, ale jak widać chwilowa aranżacja za bardzo przypadła nam do gustu.

Po drugie: przed chwilą wspomniana sztaluga. Przyznam, minęły prawie trzy miesiące nim trafiła do mieszkania od mojej wyprowadzki, ale byłam pewna, że ona kiedyś w końcu tutaj trafi. Sztaluga jest jednym z moich gwiazdkowych prezentów od rodziców i choć studia architektoniczne są za mną, a za ołówek nawet nie chwytam, to nie przeszkadza mi  w tym, by wykorzystać ją w inny sposób. Właśnie w taki, jak widzicie na zdjęciach. Dodatkowo jest świetnym uchwytem na lampkę, która wcześniej była przyczepiona do łóżka lub krzesła (które przeszło na drugą stronę pokoju).

Po trzecie: biała skrzynka. To również jeden z moich prezentów gwiazdkowych, który dostałam od chłopaka. Całą skrzynkę złożył sam, także tym bardziej doceniam jego trud i chęci włożone w stworzenie tego prezentu. Wcześniej w mieszkaniu trzymała nasze biurowe graty, ale od kiedy mamy szafkę w salonie,  w końcu mogę wykorzystać ją w sposób, w jaki naprawdę chciałam to zrobić. Początkowo stolikami miałyby pieńki, które mamy u rodziców w garażu i które dosychają, ale czuję, że one już tutaj nie trafią, przynajmniej na razie. Nic stracone, mam na nie inne pomysły 😀

Po czwarte: roślina. Niewielka, paprociowa, ale wierzcie mi, bez nie jest znacznie puściej. Nie była kupowana celowo do sypialni, ale gdy już tam trafiła, to nie wyszła (chyba, że na spryskiwanie). Wnosi więcej życia, a myślę, że w oczekiwaniu na wiosnę każdy taki element jest na wagę złota 😀


łóżko, pościel, lampka, lampa, zasłona Ikea | plakaty Slow Deco (Nord&Co)  na hasło „NEONOWASTRZALA15” dostaniecie 15% zniżki w sklepie Slow Deco | narzuta Home&You | filiżanka Kare


Processed with VSCO with a10 preset
W lewym rogu widzicie odświeżoną szafę, którą pomalowaliśmy na biało. Wcześniej przypominała typowo biurową szafę, której ja osobiście znieść nie mogłam. Po tym odświeżeniu, przyznam, że nawet mi się podoba. Całość przynajmniej wygląda schludniej i mniej chaotycznie. Po prostu, przyjemniej dla oka.

Processed with VSCO with a10 preset

Processed with VSCO with a10 preset
Wazon, który widzicie na zdjęciu ostaliśmy w prezencie od znajomych na parapetówkę. Krzesło specjalnie nie zostało przez nas odmalowane, by zachowało swój postarzany styl. Na drugim zdjęciu tego wpisu mogliście zobaczyć również urywek naszych jeszcze niepomalowanych drzwi. Malowanie to chwila roboty tak naprawdę. Tylko my ciągle mamy dylemat, czy aby na pewno to robić. Kto nie przychodzi, ten się zachwyca efektem, jaki jest aktualnie i odradza malowanie. To ciężki temat, wierzcie mi 😀

Nasza sypialnia aktualnie jest przestrzenią, w której uwielbiam spędzać swój wolny czas, czytać książki i delektować się smakiem kawy. Choć jeszcze nie wszystko jest w niej skończone – nie widzieliście jednego narożnika z szafką, która również czeka na malowanie oraz dodatkowo musimy przyciąć zasłony, to efekt jest zadowalający. Są oczywiście mniej zachwycające momenty wykończeniowe, związane bardziej z pracami remontowymi niż dekoracyjnymi, ale efekt ogólny przypomina ten zamierzony. Jest delikatnie, świeżo, jasno. Wplątane są naturalne elementy dekoracyjne jak sztaluga czy skrzynka, są grafiki, które lekko zapełniają pustą ścianę, a do tego całość ociera się delikatnie o rustykalny styl, na którym mi zależało. W moim odczuciu jest to sypialnia, w której chce się spędzać czas i nie ma się obaw przed dotknięciem czegokolwiek, co by za chwilę zaburzyło ład. I to w mieszkaniu w danej przestrzeni jest najważniejsze – totalna swoboda 🙂

Comments

comments

Dodaj komentarz