Processed with VSCO with m5 preset

Bo kto powiedział, że nie można nosić kwiecistych wzorów jesienią?

Kwiaty noszone wiosną wydają się banałem, nosze jesienią – czymś nietypowym. Ale jeszcze nie słyszałam, by ktoś kiedykolwiek powiedział, że to wzór zabroniony na tę porę roku, bo przecież jak można zakazać czegoś w modzie, szczególnie nieszkodliwego. Moda to zabawa i ten, jakże już oklepany tekst, każdy z nas powinien sobie wziąć do serca, bo nie ma nic gorszego niż sztywne reguły w tak twórczej dziedzinie.

Po drugie, jakby ktoś miał wątpliwości co do noszenia kwiatów jesienią, bo ja je pokazuję, a wiadomo, sławą nie grzeszę, to mam dla Was dobre usprawiedliwienie – trendy w tym sezonie są po naszej stronie, czyli po stronie wszystkich, którzy mają ochotę nosić kwiaty nawet i zimą! A jeśli mi nie wierzycie? To zapraszam na TEN wpis, który przygotowałam Wam jeszcze we wrześniu, zapowiadając, że ta sukienka powróci na bloga w jesiennej wersji. I oto jest, na dodatek w wersji, o której myślałam kilka tygodni temu.

Kolejny raz na łamach mojego internetowego magazynu pojawia się trio, którego wręcz nie da się nie lubić. O tym, że beż z bordem i delikatnym różem się uwielbiają, myślę że wie niejedna z nas. Pytanie, ile z nas uwielbia to połączenie? Ja osobiście jestem zachwycona i choć za często nie noszę takiej kolorystyki, to raz na jakiś czas lubię się tak odstroić – ubrać kolory, które dodają dziewczęcego uroku oraz maksi sukienkę, za którą tęsknię zimową porą. Tak to już jest, że zazwyczaj te sukienki o długości do ziemi odwieszamy na większość dni w roku do szafy, a tak naprawdę przy odrobinie kreatywności, jesteśmy w stanie stworzyć świetne zestawy nawet jesienią czy zimą i zapewniam Was, długość nie powinna nas tu ograniczać 🙂

W przypadku jesiennych czy zimowych zestawów z sukienkami maksi, staram się zachować jedną, kluczową wręcz, zasadę. Dobieram do nich albo niesamowicie długi płaszcz, albo krótszą (nad kości biodrowe) kurkę/futerko. To zabiegi, dzięki którym moja sylwetka, która do najwyższych nie należy, nie traci tragicznie proporcji i nie zdaje się być nagle znacznie niższa niż jestem w rzeczywistości.

Idąc za tą zasadą – reszta zaczyna być banalnie prosta. W przypadku torebki – staram się by nie była ona ani za mała, ani za duża, gdyż to kolejny element, który potrafi zaszkodzić naszym proporcjom. I na koniec okolice szyi. Szal czy etola w przypadku takiego zestawu jest zbędny (gdy nie jest zimno), ale ja pokusiłam się na futrzaka, który mnie oplatał. To bardzo wyrazisty element, z którym w przypadku takich stylizacji trzeba bardzo uważać. Skoro decydujemy się na zwrócenie szczególnej uwagi na górną część naszej sylwetki, nie dokładamy na dole żadnego elementu konkurującego, gdyż momentalnie spowoduje to skurczenie naszej sylwetki. W przypadku mojej stylizacji, góra jest bardziej zabudowana, a dół eteryczny. Z każdym krokiem nabiera innej formy, delikatnie porusza się dzięki czemu nadaje lekkości w tej okolicy ciała i kontrastuje z górą. To jest właśnie zabieg, dzięki któremu łącząc maksi sukienkę z długim płaszczem nie osiągniemy wrażenia topornej sylwetki i który warto mieć na uwadze, decydując się na tego typu stylizacje 🙂

Jak widzicie, stylizowanie maksi sukienki w jesiennych zestawach nie jest niczym trudnym, a wszelką najistotniejszą wiedzę przekazałam Wam wyżej. Mam nadzieję, że jeśli lubicie te długość ubrań, to pokusicie się o zestaw w podobnym stylu. A jeśli już takie nosicie, koniecznie się pochwalcie Waszymi połączeniami!


płaszcz Zaful | sukienka Tova | torebka Zara | etola Mohito


Processed with VSCO with m5 preset

Processed with VSCO with m5 preset

Processed with VSCO with m5 preset

Processed with VSCO with m5 preset

Processed with VSCO with m5 preset

Processed with VSCO with m5 preset

 

Comments

comments

Dodaj komentarz