Processed with VSCO with m5 preset

Travel diary: 7 cudów Korfu

W tym roku mam silną potrzebę jeżdżenia gdzie się da, oglądania wszystkiego, co możliwe i wypoczywania w miejscach, które śnią mi się po nocach. Mam potrzebę, ale nie mam za to takich możliwości, zatem zamiast palcem po mapie, śmigam kursorem po folderach z wyjazdów, które już mamy za sobą. I tak padło na Korfu. Ostatnio na Instagramie mówiłam Wam, że zabieram się za przeglądanie tego folderu i zapowiadałam mały spam. Nie myliłam się, bo widziałam już kilka tygodni wcześniej, że czeka tam kilka widokówek, które jednak mogłabym Wam przedstawić. Wcześniejszy wpis z Korfu (tak ten we wrześniu 2016 :D) bazował na zdjęciach, które wykonywaliśmy telefonami i które na bieżąco publikowałam wtedy na Instagramie, ten będzie bazował tylko na zdjęciach z naszego ukochanego Canona. Na co dzień nie zabieraliśmy go ze sobą na plażę (poza tym jednym przypadkiem, gdy specjalnie wybraliśmy się wieczorem nad morze, by zrobić sesję o zachodzie słońca), aby móc spokojnie wypocząć i bez obaw zostawić część rzeczy luzem i chociażby przespacerować się wzdłuż brzegu. Ciąganie ze sobą aparatu byłoby zbyteczne, dlatego to telefonem uwiecznialiśmy to, co uwiecznialiśmy, czyli skały, plaże, morze i naszą radość (czyt. selfie z bananem na twarzy). Okej, była jeszcze Ola modelinka na brzegu morza niczym syrena (to w przypadkach, gdy nie byłam przeżarta; wiadomo, kogo przypominam po przejedzeniu się :D). Poza plażowaniem, jedzeniem i zwiedzaniem okolicy, podczas naszych wakacji wybraliśmy się na wycieczkę, która nazywała się 7 cudów Korfu, na którą zabraliśmy już ze sobą lustrzankę, na wypadek gdyby widoki były tak piękne, że żal by ściskał na myśl, że została ona w pokoju hotelowym. No i właśnie z tej wycieczki mam dla Was dziś kilka widokówek. Tak naprawdę, to głównie są zdjęcia z jednego przystanku tej wycieczki, bo było tak urokliwe, że opłacało się wyjąć aparat z plecaka. A reszta programu to była destylarnia, pałac księżnej Sisi, punkt widokowy na lotnisko oraz całą zatoczkę wraz z klasztorem, a także miasto Korfu. Wybaczcie, ale z reszty miejsc za wiele sensownego na dysku nie znalazłam. Ale wierzę, że gdybym pojechała tam jeszcze raz, to bym miała bardziej otwarty umysł i wyostrzony wzrok na piękne kadry. Cóż, człowiek rozwija się całe życie!

A teraz, moi Mili, przygotujcie palce do scrollowania, bo zaczyna się mini wycieczka!


Processed with VSCO with m5 preset
Zatoczka w Agios Spiridon Beach, Palaiokastritsa
Processed with VSCO with m5 preset
Rejs łódką po okolicznych jaskiniach

Processed with VSCO with m5 preset

Processed with VSCO with m5 preset
Widok na zatoczkę z drogi prowadzącej na szczyt góry, na której znajduje się klasztor . Zestaw: sukienka Zara | buty, kapelusz H&M | torebka Reserved

Processed with VSCO with m5 preset

Processed with VSCO with m5 preset
Widok z punktu widokowego na kościół Vlacherna. To punkt widokowy z którego można obserwować startujące i lądujące samoloty. Przysięgam, gdy lądowaliśmy w nocy, myślałam, że będziemy wodować i mało co mi serce nie stanęło. Wydaje się śmieszne, ale gdy o zmroku samolot schodzi tak nisko nad powierzchnię wody, a morze, to jedyne co widzisz pod samolotem, może naprawdę wprowadzić człowieka w stan zaniepokojenia 😀 Chyba przestanę siedzieć obok okna!

Processed with VSCO with m5 preset

Processed with VSCO with m5 preset
Radosna modelinka w morzu 😀
Processed with VSCO with m5 preset
Fascynacja robienia falom zdjęć nie miała końca. Nie, nie widziałam morza pierwszy raz na oczy 😀

Comments

comments

One thought on “Travel diary: 7 cudów Korfu

Dodaj komentarz