0IMG_4947NSgostre-1

Orange is the new black.

 płaszcz, torebka Zara | sukienka Montenapoleone (podobna: opcja 1, opcja 2, opcja 3, opcja 4)| szpilki Aldo | okulary H&M | zegarek Daniel Wellington
Gdybyście zapytali mnie, jakiego typu rzeczy najbardziej lubię, z pewnością odpowiedziałabym długie i zwiewne. Po prostu nie potrafię obok takich ubrań przejść obojętnie. Zawsze skupiają moją uwagę i bardzo często nawet namawiają do zmierzenia (a wierzcie mi, czasem pójdę do galerii, niby połazić, poszukać czegoś fajnego, a ostatecznie myślę, kiedy tylko ją opuścić). Są jednak rzeczy, które niemalże jak za dotknięciem magicznej różdżki, a częściej magicznej ceny w sam raz na mój budżet, aż proszą Szymańska zdejmij mnie z wieszaka i zabierz do domu. Z płaszczami sytuacja jest prostsza, ale za to niełatwo idzie mi ze znalezienie tych idealnych, niekoniecznie wymarzonych, bo nigdy o takim, jaki prezentuję na powyższym zdjęciach nie marzyłam (no chyba, że od czasu zobaczenia go na stronie internetowej), a zasilił on moją kolekcję. Skromną, ale jakże mnie zadowalającą. Zatem, podliczając moje trencze, mam ich już sztuk trzy. Wszystkie z Zarazy. Jeden beżowy, który nakładam z musu, ale szkoda się go pozbyć. W końcu klasyk. W końcu ponadczasowy. W końcu krój idealny. W końcu elegancki. Bla, bla, bla. Wiecie doskonale, że to tak do mnie pasuje, jak śnieg do Egiptu (okej, poza tym beżem, bo na ten, na którego widok będę miała serca w oczach, jeszcze poluję). Drugi – khaki z naszywkami, zdążyliście już go poznać i jest z tej puli ubrań, którą lubię najbardziej, czyli kategoria cokolwiek na siebie nie nałożysz, płaszczem nadrobisz całość. I ten rdzawy śmiało można dorzucić do tego katalogu. Powyżej prezentuję go w bardziej szalonym zestawieniu, gdzie dużą uwagę skupiają również szpilki (tak wnioskuję po Waszych komentarzach na Facebook’u i Instagramie :D). Ale to jest ten typ ubrania, który stylówkę złożoną z samych rurek i topu zamieni w odlotowy set. Zatem, jak tu się nie skusić na taki zakup, gdy jest on tak korzystny dla całej mojej garderoby 😀
Co do stylizacji – całość to miks pasków: pionowych na sukience, poziomych na szpilkach i zegarku oraz skośnych na torebce. Bazę zachowałam w tej samej kolorystyce – bieli i granacie, a całość postanowiłam przełamać mocnym kontrastującym kolorem – pomarańczowym o rdzawym zabarwieniu i tu już pod ciepłą kolorystykę płaszcza dobierałam torebkę oraz okulary. Całość, choć złożona z wielu różnych elementów, prezentuje się spójnie i do tego należy dążyć przy takim urozmaiceniu 😉
P. S. Pamiętaliście jak prezentuję się w szpilkach? 😀 Ostatnio tak rzadko wybieram tego typu obuwie, że po chwili noszenia zaczynają mnie boleć nogi i przypominam sobie, dlaczego warto nosić płaskie buty 😀

Comments

comments

8 thoughts on “Orange is the new black.

Dodaj komentarz