1IMG_3480NSk6-1

red label

 sweter sh (similar 1, 2)| spódnica Zara (similar 1, 2, 3) | szal Zara (similar 1, 2, 3) | torebka Mohito | kalosze Allegro (similar 1, 2, 3)
Zacznę otwarcie – do tego wpisu zainspirowała mnie pewna anonimowa osoba i z góry bardzo jej dziękuję, bo tak naprawdę jest to jedna z moich ulubionych stylizacji. Podstawą, od której zaczynałam tworzenie całego zestawu, były kalosze i to właśnie o nie głównie się rozchodziło. A, że obuwie te, corocznie staje się modne i każdy wie jaka jest jesień, postanowiłam skusić się na stylizację z kaloszami, które zdążyły się już nieco przykurzyć. Od razu odpowiadam: nie, nie było ni gorąco w nogi.
Tak naprawdę za długo nie dumałam nad tą stylizacją (ogólnie staram się za długo nie dumać, bo to nigdy nie daje dobrych rezultatów, POLECAM) i jak ona cała wykreowała się w mojej głowie, nie mam zielonego pojęcia. Jak zwykle chciałam, aby było dziewczęco, aby pojawiło się coś zwiewnego, no i aby ten zestaw był z charakterem. Chyba bardziej charakternego się nie dało stworzyć, zważając na kolor, jaki tutaj dominuje 😀
A teraz będę monotonna, powtarzając setny raz, że uwielbiam total look’i, ale, ale z dnia na dzień kilka dusz dołącza do #NeonowejDrużyny, zatem czuję się zobowiązana do poinformowania o tym fakcie każdego. Jak widzicie po załączonych obrazkach, tym razem padło na czerwień i, jak dobrze część z Was pamięta, a tych, którzy nie pamiętają odsyłam do TEGO wpisu, rok temu jesienią również rządziła czerwień. I mniej więcej rok temu również skusiłam się na zestaw całkowicie w czerwieni (dobra, to była sroga zima i ciężko było utrzymać temperaturę ciała 36,6, szczególnie jeśli chodzi o paliczki). Co by jednak nie było, raz czy dwa do roku, czerwień kusi mnie niesamowicie i jak już skusi, to efekty możecie oglądać na Neonowej.
A jak już mowa o czerwieni i kuszeniu, warto zwrócić uwagę jeszcze na torebkę. Matko, nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Najpierw wypatrzyłam ją na stronie. Ok, „coming soon” – no dobra, to czekam. Tydzień była dostępna i znikła ze strony. Nawet nie umiecie sobie wyobrazić jakim owczym pędem pobiegłam do sklepu, by sprawdzić, czy dostanę taką w salonie. Chyba nie muszę mówić, że wyglądałam jak wariatka, która nigdy w życiu torebki nie widziała, gdy w końcu trafiła ona w moje ręce, a z kasą dzieliło mnie jeszcze kilka dobrych metrów 😀  Kolor, wielkość i te naszywki (!!!) pozwalają mi stwierdzić, że jest IDEALNA. No i charakterem nawiązuje do torebek Anny Hindmarch, a jej torebki uważam za GENIALNE.

Comments

comments

15 thoughts on “red label

  1. Anonimowa Osoba, czuje się w pełni usatysfakcjonowana. Zarówno -byciem muzą i natchnieniem, jak i kolejną Twoją stylizacją:) W Twoich pomysłach, kalosze stają się obuwiem od deszczu, ale prawie szpilkami Blahnika:).
    No, ale sama podkreslasz, że lubisz kalosze, więc efekt musi być:)

  2. Stylizacja super. I kalosze też. Wolałabym je jednak bez podkolanówek. Kalosze są świetnie uformowane i mają ładną, nieco opadającą linię u góry, zaś czarne podkolanówki tę linię deformują. Założyłaś je celowo, jako element kompozycji, czy też masz (jak wiele użytkowniczek) problemy z ich zdejmowaniem i zakładasz podkolanówki dla lepszego "poślizgu" ,aby się nie męczyć?

Dodaj komentarz